Ile jeszcze razy damy sobie wmówić, że deszcz pada, kiedy władza pluje nam w twarz? To, co na naszych oczach dzieje się w tutejszym samorządzie, przestało mieć cokolwiek wspólnego z dbaniem o dobro wspólne. Nie oszukujmy się – to, na co patrzymy, to czysta korupcja polityczna.
Ręka rękę myje, posady wędrują do krewnych i znajomych, a publiczne pieniądze są traktowane jak prywatny fundusz wyborczy. Decyzje zapadają w zamkniętych gabinetach, bez konsultacji, z arogancją i poczuciem całkowitej bezkarności. To są standardy jak za głębokiego PZPR, gdzie Partia i Władza wiedziały lepiej, a obywatel miał tylko posłusznie płacić podatki i milczeć.
Pytacie, dlaczego nie przeczytacie o tym w lokalnej gazecie czy na lokalnym portalu? Bo ci, którzy mieli być naszym głosem i tarczą przeciwko nadużyciom, dawno zostali kupieni. To nie są niezależne redakcje, to pseudo dziennikarze na pasku władzy. Zamiast zadawać trudne pytania, publikują gotowe laurki pisane przez urzędników. Ceną za ich milczenie są reklamy z miejskich spółek, dotacje i zlecenia na „promocję”.
Zjawisko to ma swoją nazwę. Kiedy etykę i prawdę sprzedaje się za przelewy od władzy, to jest to po prostu prostytucja medialna.
Nie dajmy z siebie robić głupców za nasze własne pieniądze. Czas pogonić ten toksyczny układ!
