Donald Tusk i Jarosław Kaczyński od lat przekonują Polaków, że są największymi politycznymi wrogami. Jeden straszy powrotem PiS, drugi straszy rządami Platformy Obywatelskiej. W praktyce jednak można odnieść wrażenie, że obaj są sobie bardzo potrzebni.
Kto może nad morze - Spis treści
Gdy Koalicja Obywatelska zaczyna mieć poważne problemy wizerunkowe, Prawo i Sprawiedliwość natychmiast robi wszystko, aby przejąć uwagę mediów. Zamiast rozmowy o sytuacji w szpitalach, pieniądzach z NFZ i ogromnych zarobkach niektórych lekarzy, nagle cała Polska zaczyna śledzić kolejną wojnę wewnątrz PiS.
I tak temat niewygodny dla rządu schodzi na drugi plan.
Szpitale mają problemy, a media zajmują się wojną w PiS
Polacy od lat słyszą, że na ochronę zdrowia brakuje pieniędzy. Pacjenci miesiącami czekają na wizyty, zabiegi i badania. W szpitalach brakuje personelu, zamykane są oddziały, a dyrektorzy kolejnych placówek mówią o rosnących długach.
Jednocześnie opinię publiczną obiegają informacje o lekarzach, którzy na kontraktach finansowanych ze środków publicznych zarabiają ogromne pieniądze. To właśnie o tym powinna dziś rozmawiać cała Polska.
Powinniśmy pytać, jak wydawane są pieniądze z NFZ, kto kontroluje kontrakty i dlaczego system pozwala na tak wielkie różnice. Jedni lekarze pracują ponad siły, a inni osiągają dochody, o których większość Polaków może tylko pomarzyć.
Zamiast tego dostajemy kolejny polityczny serial.
Kaczyński kontra Morawiecki. Idealny temat zastępczy
Media coraz więcej uwagi poświęcają konfliktowi pomiędzy środowiskiem Jarosława Kaczyńskiego a ludźmi Mateusza Morawieckiego. Pojawiają się przecieki, wzajemne oskarżenia, spekulacje o podziale partii i walce o władzę.
Dla telewizji i portali internetowych to idealny temat. Są emocje, nazwiska, konflikty i polityczne widowisko. W tym samym czasie sprawy naprawdę ważne dla pacjentów i ich rodzin przestają być najważniejsze.
Donald Tusk może więc odetchnąć. Zamiast odpowiadać na pytania dotyczące ochrony zdrowia, obserwuje, jak PiS sam zajmuje pierwsze strony gazet i portali.
Trudno o lepszą polityczną przysługę.
A co z decyzjami z czasów pandemii?
Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki powinni również odpowiedzieć na pytania dotyczące działań podejmowanych podczas pandemii COVID-19.
To za rządów Prawa i Sprawiedliwości wprowadzano ograniczenia, zamykano działalność gospodarczą, utrudniano dostęp do leczenia i podporządkowano cały system ochrony zdrowia walce z jednym zagrożeniem.
W tamtym okresie Polska odnotowała bardzo wysoką liczbę nadmiarowych zgonów. Odpowiedzialność za ten dramat była złożona, ale społeczeństwo ma prawo wiedzieć, które decyzje były słuszne, które błędne i kto ponosi za nie odpowiedzialność.
Zamiast poważnego rozliczenia dostajemy jednak kolejne partyjne przedstawienie.
Tusk i Kaczyński żyją z tego konfliktu
Donald Tusk potrzebuje Jarosława Kaczyńskiego, bo może mobilizować swoich wyborców hasłem, że PiS wróci do władzy.
Jarosław Kaczyński potrzebuje Donalda Tuska, bo może przedstawiać go jako głównego przeciwnika i zagrożenie dla Polski.
Obaj od lat budują swoją polityczną siłę na tym samym konflikcie. Im bardziej się atakują, tym mocniej mobilizują własne elektoraty.
Dzięki temu zamiast rozmowy o problemach zwykłych ludzi ciągle oglądamy ten sam spór. Zmieniają się tylko nagłówki i bohaterowie kolejnych afer.
Polacy mają już dość politycznego teatru
Mieszkańców Świnoujścia, Szczecina, Warszawy, Krakowa i innych polskich miast interesuje przede wszystkim to, czy dostaną się do lekarza, czy szpital będzie działał, ile zapłacą za życie i czy państwo zapewni im bezpieczeństwo.
Ludzie nie potrzebują kolejnej wojny pomiędzy partyjnymi frakcjami. Potrzebują odpowiedzi na konkretne pytania.
Dlaczego szpitale toną w długach?
Dlaczego pacjenci tak długo czekają na leczenie?
Kto kontroluje wysokie kontrakty lekarskie?
Kto odpowiada za błędne decyzje podejmowane podczas pandemii?
Dlaczego każda poważna sprawa szybko zostaje przykryta kolejną polityczną awanturą?
Dopóki cała polska polityka będzie kręcić się wokół Tuska i Kaczyńskiego, dopóty prawdziwe problemy Polaków będą schodziły na dalszy plan.
Oficjalnie są największymi wrogami. W praktyce jeden bez drugiego miałby znacznie trudniej utrzymać się w centrum politycznej sceny.
Tusk zawsze może liczyć na Kaczyńskiego. Kaczyński na Tuska również
Sprzątać czy posprzątać? Tak wyglądają promenada i plac Wolności w Świnoujściu
Kto naprawdę skorzysta na tramwajach wodnych? Mieszkańcy Warszowa czy prywatny biznes?
